Mimo braku wybuchów, ogni piekielnych i potężnych anielich skrzydeł, uważam że to skromne anime powinno zostać docenione. Jest w nim jakies przesłanie - może o tym żeby się nie poddawać, może o życiu po śmierci...
Każdy inaczej to zrozumie.
Podobał mi się pomysł o aniołach żyjących wśród ludzi, nawet w zamkniętym mieście. Poza tym wiele razy płakałam - smutne momenty często się pojawiają. No i Reki - anielica z papierosem w ustach

chyba jedna z najbardziej charakterystycznych postaci.
“Haibane przypominają anioły. Mają szare skrzydła, na których nie mogą latać, i aureolę. Ich imiona pochodzą od tego, co śniły podczas bycia w kokonie, z którego się rodzą. Po kilku godzinach na plecach wyrastają im skrzydła i dostają aureolę. Jednym z obowiązków Haibane jest praca, za którą nie mogą brać pieniędzy - rolę środka płatniczego odgrywają notatniki. Kolejny nakaz to możliwość korzystania tylko z rzeczy używanych (np. ubrań). Nie mogą też zbliżać się do muru, który otacza miasto. Dla Haibane nadchodzi "czas odejścia z gniazda" - w tym czasie głos im mówi, że mogą przekroczyć mur, co wykonują. Jeśli tego nie uczynią, tracą skrzydła oraz aureolę i żyją w samotności do swojej śmierci. Haibane dzielą się na tych dobrych i żyjących w grzechu. Ci drudzy czują się jak w więzieniu, mają czarne pióra i nie pamiętają swego snu.”
(
pl.wikipedia.org/wiki/Haibane_Renmei)
Nie jest to opowieść dla kogoś szukającego wielkich wrażeń lecz bardziej dla poszukujących pocieszenia.
-
Ali.:
-
Lucy (Elfen lied):
-
.×αηα∂υ†.:
Pokaż wszystkie (4) ›